Parafia unicka pw. św. Nikity w Kostomłotach

By głębiej przeżywać Eucharystię...

By głębiej przeżywać Eucharystię...

DUCH LITURGII WSCHODNIEJ.

Chcę podzielić się z Czytelnikami wiązanką myśli o duchu liturgii wschodniej. Właściwie chodzi mi o liturgię grecko-słowiańską, a jeszcze ściślej mówiąc, o liturgię św. Jana Chryzostoma, jako tę, która bywa odprawiana w dni powszednie i w dni niedzielne.


Rozmaitość liturgii w Kościele Bożym winna cieszyć każdego katolika. W różności modlitewnych szat Kościoła iści się proroctwo: „Stanęła królowa po prawicy twojej w ubiorze złotym, obleczona rozmaitością" (Ps. 44, 10). Królową tą jest Kościół, Oblubienica Barankowa według Objawienia św. Jana. Wszystkie liturgie związane są z wspólnym punktem centralnym, z bezkrwawą ofiarą, pamiątką i powtórzeniem krwawej ofiary Chrystusa na krzyżu, lecz w budowie i duchu każdej z nich wyraża się na różny sposób pełnia miłości Kościoła do Boskiego Oblubieńca i Króla świata.

Aby uchwycić, na czym polega osobliwy charakter liturgii grecko-słowiańskiej, trzeba wziąć pod uwagę owo podłoże, na którym ona wyrosła. Stanowiły je filozofia grecka i język grecki, ale przeniknięte wpływem nowego chrześcijańskiego pierwiastka.

Zasadniczą myślą chrześcijaństwa jest, że Bóg to początek i koniec, szczyt i pełnia bytu człowieka. Ale pomimo swego objawienia się w Synie, Bóg pozostaje ukryty, niepojęty — Theos agnostos. Tajemnica Boga, przewyższająca pojemność rozumu ludzkiego, była wyznawana nie tylko przez żydów-helenistów, ale przeszła i do myśli chrześcijańskiej (Klemens Aleksandryjski). Obok tej tajemniczości Boga, chrześcijaństwo pouczone zostało przez Objawienie o miłości Boga ku ludziom (filanthropia). Z miłości tej Bóg objawił się światu w swoim Synu-Słowie, jako życie i światłość (Ew. św. Jana, prolog).

Życie każdego człowieka winno przemienić się na „żywot wieczny". Równolegle z tym rozwojem życia winien postępować rozwój poznania i zgłębiania Boga, postęp w chrześcijańskiej mądrości. Bo poznanie naturalne ludzkie osiąga się stopniowo. Nawet o Jezusie jako człowieku św. Łukasz (2, 50) świadczy, że wzrastał „w mądrości". W „życiu w Chrystusie" i na drodze poznawania Boga, których uwieńczeniem jest miłość ku Bogu, mistrzowie życia duchownego rozróżnili trzy etapy: oczyszczenie, oświecenie i udoskonalenie, które nawet „ubóstwieniem" (theosis) nazywali.

Otóż Kościół, jakby nieprzerwany cud Zielonych Świąt, udziela wiernym, istotom żyjącym i rozumnym, z pełni Bóstwa darów życia i poznania. Oprócz tej potrójnej drogi ku życiu i prawdzie, jest jeszcze droga intuicji Bóstwa, doskonała kontemplacja, duchowe tajemnicze doświadczenie. To „entuzjazm", „ekstaza", jako droga poznawania Boga, znane już księdze Jezusa, syna Syrachowego, wyrażone u Filona, u św. Pawła, a szczegółowo rozwijane w teologii i ascetyce greckiej.

Wszystko to zostało włączone do bogactwa liturgii grecko-słowiańskiej. Już trzy składowe części jej: przygotowanie (proskomidia), liturgia katechumenów i liturgia wiernych, jakby przypominały trzy etapy poznania i życia duchowego. Rozmiary artykułu nie pozwalają na wyczerpującą odpowiedź na pytanie na czym polega ów odrębny duch liturgii grecko-słowiańskiej, ograniczę się zatem do podkreślenia kilku jego charakterystycznych rysów.

Pierwsze, co się narzuca do podkreślenia, to pewne poczucie bliskości nieba, które w wysokim stopniu daje grecka liturgia. Już stara legenda, zapisana u Nestora, głosi, że posłowie pogańskiego księcia kijówskiego, znalazłszy się na liturgii w świątyni św. Zofii w Konstantynopolu, poczuli się jakby przeniesionymi w odrębny świat: „nie wiedzieliśmy czy byliśmy na ziemi, czy w niebie". Pewien popularny pisarz niemiecki, pisząc niedawno o chrześcijaństwie wschodnim, tak się wyraża: „Dla wschodnich chrześcijan Kościół nie jest tylko prostą instytucją zbawienia, tylko organizacją religijną; on jest dla nich wciąż nowym zstępowaniem miasta niebieskiego Jeruzalem, jest uwielbioną Oblubienicą Baranka, w Kościele przeżywa już chrześcijanin wschodni nową ziemię i nowe niebo. Słowa św. Pawła: jesteście współobywatele świętych, domownicy Boga — tutaj otrzymują swoje wytłumaczenie. Tutaj żyje wiara, że człowiek i anioł spotykają się..." To spotkanie ma miejsce podczas liturgii, osiągając swój szczyt w spotkaniu z Bogiem.

Może ktoś zauważyć, że w liturgii wschodniej wysuwa się na pierwszy plan poczucie grzeszności, wypowiadane w pokornych Hospodi pomiłuj. Tak, ale trzeba przyznać, że liturgia grecko-słowiańska przedstawia jakąś complexio opposiłorum: zespół przeciwieństw. W niej, w harmonijnym zestawieniu, mieszczą się i radość najwyższa z posiadania Boga (zwłaszcza w liturgii wielkanocnej), i motywy błagalne o darowanie grzechów, i lęk niepewności co odpowiemy na strasznym sądzie Chrystusa — owe niezliczone Kyrie eleison, które tylu ludziom obcym tak się nie podobają, jako nużące i niepotrzebne powtarzania.

Wschodnia liturgia uwydatnia obydwa bieguny rzeczywistości: grzeszny świat ziemski i niebo. Znajduje to swój wyraz w samym urządzeniu świątyni, w której ikonostas jest jakby granią, po za którą jest niebo, a przed którą staje w pokorze człowiek błagający o łaskę. Jakby na straży tej grani umieszczany bywa na drzwiach „północnych" ikonostasu archanioł z mieczem ognistym, podczas gdy drzwi „południowych" strzeże archidiakon  pierwszy męczennik Szczepan.

Ale ten ikonostas to nie ściana, któraby niebo od ziemi odrywała. Jej obrazy są jakby oknami w świat drugi — do tronu-ołtarza, skąd niebo odpowiada na prośby tych, co zewnątrz stoją. Przez drzwi środkowe, „królewskie" wchodzi i wychodzi do swego ludu „Król chwały" Chrystus. Wchodzi symbolicznie, w niesionej przez kapłana księdze ewangelii, podczas „małego wchodu" w liturgii katechumenów, powtórnie wchodzi w symbolu elementów przeznaczonych do przeistoczenia w Jego ciało i krew — podczas „pienia cherubinów", czyli podczas t. zw. „wchodu wielkiego", wychodzi zaś po przeistoczeniu, by dać się wiernym w Komunii na „pokarm życia". Komunikacja więc między niebem a ziemią utrzymuje się, mimo dzielącej je granicy, a podczas tygodnia wielkanocnego zbliżenie nieba do ziemi jeszcze bardziej symbolizuje się tym, że „drzwi królewskie" stoją otworem dniem i nocą.

Cała liturgia w śpiewach swych i modlitwach przepojona jest pamięcią o królestwie niebieskim. Radosnego alleluja w liturgii greckiej nigdy się nie opuszcza, ani w czasie postu, ani nawet w nabożeństwach żałobnych. Przed śpiewem pieśni „cherubińskiej" kapłan wypowiada, z jakim uszanowaniem należy służyć Bogu, który jest królem i panem serafinów.

W pieśni cherubińskiej Kościół wzywa wszystkich, którzy są w świątyni,  aby na tę chwilę  zapomnieli troski a  to, co jest ziemskim i doczesnym, żeby się sami stali jakby cherubinami na spotkanie Króla przychodzącego, niesionego przez zastępy anielskie.

Po Komunii świętej śpiewa się z radością: „Ujrzeliśmy prawdziwe światło, wzięliśmy Ducha niebieskiego, osiągnęliśmy wiarę (tj. poznanie) prawdziwą, oddajemy pokłon nierozdzielnej Trójcy, która zbawiła nas". „Paschą naszą jest Chrystus" (I Kor. 5. 7), zatem podczas liturgii uroczystej, po komunii duchowieństwa i wiernych, diakon odmawia pieśni paschalne, np. „O wielka i najświętsza Pascho, Chryste, o Mądrości i Słowo Boże i mocy! dozwól nam dostąpić rzeczywistej komunii z Tobą w dniu niezachodzącym Królestwa Twego" (pieśń 9 pasch, kanonu św. Jana Dam.).

W przytoczonej pieśni komunijnej uderza naszą uwagę wyraz „światło prawdziwe". Otóż symbolizm światła jest następną cechą charakterystyczną liturgii grecko-sło¬wiańskiej. Metafizyką światła przepojone są wszystkie czynności sakramentalne Wschodu. Początek nowego życia, otrzymanego na chrzcie, nazywa się „oświeceniem" (św. Justyn).

Światło symbolizuje objawienie się całej św. Trójcy. „Światłość Ojcowska" objawia się nam w Śynie, który jest jej odblaskiem i w Duchu św. i my, wierzący, „odkrytą twarzą patrząc w zwierciadle na chwałę Pańską, w ten sam obraz przemieniamy się z jasności w jasność, jak za sprawą Ducha Pańskiego" (II Kor. 3, 18). Dlatego zwłaszcza na Wielkanoc świątynie grecko-słowiańskie są zalane światłem, na jutrzni i liturgii stoją wszyscy z świecami w rękach. Śpiewa się wtedy: „Oczyść zmysły i ujrzymy Chrystusa w blasku niedostępnej światłości" (pieśń 1 kanonu) i „ninie wszystko napełniło się światłem, niebo i ziemia i otchłań, albowiem powstanie Chrystusa święci wszelkie stworzenie w nim umocnione" (pieśń 3 kanonu), albo rzewny starogrecki hymn do Chrystusa: „Światłości cicha świętej chwały".

Te dwa rysy liturgii wschodniej pozwalają się streścić w trzecią osobliwość: szerokie stosowanie symbolizmu w ogóle. Znajdujemy go, począwszy od cichego, ledwie uchwytnego dla ucha, ruchu zasłony za „królewskimi wrotami" do realistycznego „zabicia Baranka" (hostii), od świecy niesionej podczas małego i wielkiego wchodu*) do woni kadzidła, od aromatu prześcieradła (płaszczanica) namaszczonego do tonów pieni i intonacji kapłana i diakona.

I to należy podkreślić, jako osobliwość liturgii wschodniej, że mamy w niej nie tylko symbolizm, ale symboliką jest wyrażany związek między figurą a jej realizacją, co bywa za mało rozumiane i oceniane. Dlatego czynność, rozpoczęta w jednej części liturgii, rozwija się i kończy się w częściach następnych. Stąd znajduje usprawiedliwienie i owo powtarzanie ektenii (litanii), krytykowane jako niepotrzebne: to nie powtarzanie tylko, ale organiczne powiązanie różnych części liturgii przez te same prośby, ale zanoszone do Boga już jakoby w nowej liturgicznej sytuacji.

„Zabicie Baranka" (zakłanie Agnca) już odbywa się na proskomidii i wyobraża wtedy ofiary Starego Testamentu, a równocześnie jest figurą, zapowiedzią ofiary na Golgocie, „włócznia" w rękach celebransa to obraz włóczni Longina. Powtórnie odbywa się już jakby prawdziwe zabicie na ofiarę Baranka, gdy się rozdrabnia święte postacie eucharystyczne na ołtarzu po przeistoczeniu, przed komunią.

Trzecie ukazanie się Baranka ma miejce przy komunii: „oto w pośrodku stolicy (tronu - ołtarza)... Baranek stojący, jako zabity" (Obj. 5, 6), zjawia się w drzwiach królewskich z symboliką Zmartwychwstania; a zapowiedzią widzenia w mieście niebieskim: „byłem umarły, a otom żyjący na wieki wieków" (Obj. 1. 18),

W święta Pańskie śpiewane są słowa św. Pawła: „Którzykolwiek jesteście ochrzczeni, w Chrystusa się oblekliście" (Gal. 3, 27). Wszyscy, którzy są członkami Kościoła, są jednym ciałem — ciałem mistycznym Chrystusa. Ta jedność i zbiorowość wiernych (sobornost) doskonale wyrażona jest w liturgii grecko-słowiańskiej. Wyraża się ona we wspólnym przez wielu kapłanów celebrowaniu tejże liturgii (sobornie), we wzajemnym sług ołtarza i wiernych pocałunku pokoju. Celebrujący i wierni łączą się ustawicznie we wspólnej modlitwie, w ekteniach. Pełnym rzewności jest wezwanie kapłana do wiernych przed pocałunkiem pokoju, aby wszyscy „siebie i jeden drugiego Bogu Chrystusowi oddali". Jedność wszystkich w Chrystusie wyrażona jest także w obrzędzie komunii, której się udziela z jednej konsekrowanej hostii, a nie osobnych „komunikantów", może nawet w innym czasie konsekrowanych.
Ten sam symbolizm jedności tkwi w praktyce, że komunii udziela się wiernym tylko podczas liturgii, kiedy indziej zaś tylko chorym.

W liturgii greckosłowiańskiej zaszczytne miejsce zajmuje cześć Bogarodzicy. Zaznacza się to we wszystkich nabożeństwach w postaci krótkich strof — irmosów, zwanych theotokia, bogorodiczny, wyrażających w mowie wiązanej związek między Matką Najśw. a jej Boskim Synem. Częste zwroty do Maryi tchną wiarą w skuteczność jej orędownictwa; wezwanie, tak często powtarzane, „Najświętsza Bogarodzico, zbaw nas" więcej i silniej mówi, niż łacińskie „ora pro nobis". Niejednokrotnie w liturgii powracają zwroty do Matki Bożej, lub wzmianki o niej. Najuroczyściej wypada śpiew na jej cześć po przeistoczeniu: „Dostojno jest". Pieśń ta jest i po za liturgią tak często w ustach wschodniego chrześcijanina, jak na Zachodzie Zdrowaś Maryja. Tylko w największe święta Pańskie pieśń ta zamienia się na inne, w których uwielbienie Matki B. łączy się w jednej formule z uwielbieniem Chrystusa.

Takie są cechy charakterystyczne i taki jest duch liturgii grecko-słowiańskiej. Co się tyczy ogólnej budowy tej liturgii, to w odróżnieniu od liturgii rzymskiej, która głównie zwraca się do ofiary krzyżowej, liturgia grecka w poszczególnych czynnościach, ceremoniach i modlitwach odtwarza symbolicznie wszystkie główne momenty życia Chrystusa, a Ofiarę najświętszą przedstawia nie tylko w historycznym ujęciu, lecz w ogólnym majestatycznym obrazie Starego i Nowego Testamentu i przyszłego królestwa Bożego. Od Golgoty, na której „wszystko się wykonało" (Jan 19, 30), liturgia grecka zwraca wzrok do ogrodu Józefa z Arymatei, widowni tajemnicy Zmartwychwstania, które znowu było wstępem do Wniebowstąpienia, a następnie wywołuje wizję Jeruzalem niebieskiego. „Pascha krzyżowa" i „pascha Zmartwychwstania" stanowią w liturgii Wschodu jedność.

*) Zauważmy pewną różnicę z obrządkiem łacińskim. W łacińskim obrządku Najśw. Sakrament wynoszony dla podania go wiernym w Komunii poprzedza świeca, w obrządku wschodnim tego nie ma, albowiem tam, gdzie jest sam Baranek, inne światło jest niepotrzebne (Por. Obj. św. Jana 21, 23).

Zofia Licharewa

Z czasopisma "Oriens", Warszawa 1936 (pisownia zgodna z oryginalem)