Parafia unicka pw. św. Nikity w Kostomłotach

Misja wschodnia jezuitów w Albertynie k/Słonimia

Misja wschodnia jezuitów w Albertynie k/Słonimia

Niemożliwe jest zrozumienie historii neounii, której częścią stało się Polesie, bez historii misji albertyńskiej. Działalność misji wschodniej ojców jezuitów, która istniała w latach 1924-43 w Albertynie koło Słonimia jest mocno związana z Polesiem.

Na Polesiu jezuici obrządku wschodniego rozpoczynali swoją działalność, a Polesie stało się również terenem ich wypraw misyjnych. W roku 1923 biskup podlaski Henryk Przezdziecki zwrócił się do generała jezuitów Ledóchowskiego z prośbą o pomoc w prowadzeniu akcji unijnej, którą właśnie rozpoczął. Ledóchowski podjął decyzję o utworzeniu gałęzi wschodniej zakonu, tym bardziej, że jeden z ojców jezuitów już przyjął obrządek bizantyńsko - słowiański i pracował wśród Rosjan, którzy po rewolucji październikowej znaleźli się w Europie Zachodniej.

Pierwszym punktem pracy jezuitów obrządku wschodniego stały się okolice Włodawy, gdzie wśród ludności prawosławnej pojawiły się sympatie do Unii. Latem roku 1924 dwaj ojcowie, Francuz Bazyli Bourgeois i Polak Michał Malinowski, rozpoczęli swoją pracę misyjną. Dzięki ich staraniom we wsi Hola powstała pierwsza parafia neo-unicka. Po krуtkim jednak czasie ojcowie i ich władze zakonne przekonali się, iż dla prowadzenia skutecznej działalności unijnej jezuici potrzebują odrębnego klasztoru dla obrządku wschodniego. Właśnie wtedy hrabia Pusłowski zdecydował się powołać jakąś fundację dla jezuitów, rozpoczynających swoją pracę w byłym zaborze rosyjskim. Dowiedziawszy się o potrzebach zakonu, ofiarował na klasztor wschodni piętrowy dom na przedmieściu Słonimia Albertynie. W domu tym przed wojną mieszkali dyrektorzy kilku fabryk, które na ten czas już stały zamknięte.

4 listopada 1924 roku, dwaj ojcowie przenieśli się do budynku nowo utworzonej misji. Jeden z pokoi domu przerobili na kaplicę obrządku wschodniego, w której odprawiał ojciec Bourgeois. Dawna altanka dyrektorów była przerobiona na kaplicę obrządku zachodniego. Tu zbierali się na nabożeństwa miejscowi Polacy. W ten sposób jezuici objęli opieką duszpasterską katolików obrządku łacińskiego. W pierwszym roku istnienia misji tu mieszkali kapłani prawosławni przyjęci do Kościoła katolickiego, przygotowując się do objęcia placówek parafialnych.

Oprócz pracy wśród wiernych w Albertynie, jezuici czynili wyprawy misyjne. Na przykład, ojciec Bourgeois stał się założycielem parafii unickiej w Bobrowiczach koło Telechan. Wiosna roku 1925 mieszkańcy tej wsi poleskiej wypędzili kapłana prawosławnego, który prowadził życie niemoralne, i zwrócili się do katolickiego biskupa pińskiego Zygmunta Łozińskiego z prośbą o przysłanie do nich kapłana unitę. Jesienią tegoż roku ojciec Bourgeois przybył do Bobrowicz, aby zapoznać się z sytuacją. On odprawiał nabożeństwa, głosił kazania i tak spodobał się ludziom, iż prosili go pozostał na stałe. Niestety, przełożony misji w Albertynie nie mógł tego uczynić, ale obiecał poprzeć u biskupa prośbę wiernych o przysłanie kapłana obrządku wschodniego. Niestety, tylko we wrześniu 1926 roku w Bobrowiczach pojawił się proboszcz - Bolesław Poczopko. Ojciec Bazyli Bourgeois przyjeżdżał jeszcze raz do tej parafii 3 stycznia 1926 roku, ochrzcił 8 dzieci i odprawił Świętą Liturgię.
W roku 1925 do misji wschodniej przyłączyło się jeszcze trzech kapłanów - Antoni Dąbrowski, Marceli Wysokiński i Włodzimierz Piątkiewicz. Pierwszy przełożony misji o. Bazyli Bourgeois był przeniesiony do Czechosłowacji, jego następcą został o. Piątkiewicz i pełnił tę funkcję do swojej śmierci w marcu 1933 roku. Ojciec Włodzimierz Piątkiewicz był osobą znaczącą w swoim zakonie. Wykładał teologię dogmatyczną w Krakowie, jako publicysta współpracował z „Przeglądem powszechnym". Przez pewien czas pełnił funkcję prowincjała jezuitów galicyjskich. Jego przejście na obrządek bizantyńsko - słowiański dodało wagi misji wschodniej jezuitów. 24 lipca 1925 roku swoim dekretem biskup wileński Jerzy Matulewicz utworzył kanonicznie w Albertynie parafię obrządku wschodniego. W roku 1926 generał jezuitów erygował w Albertynie odrębny nowicjat obrządku wschodniego.
Warto zauważyć, iż ilość kapłanów, pracujących w misji nie była stała, ponieważ niektórzy byli przenoszeni do innych placówek, a na ich miejsce przychodzili inni.

Liczba zakonników i nowicjuszy w Albertynie czasami dochodziła do trzydziestu.

Do misji wschodniej ojców jezuitów należały również stancje w Wilnie i oddalonych o 18 km od Albertyna Synkowiczach, przy których również istniały parafie obrządku wschodniego. Przy stancji wileńskiej w roku 1934 powstało Małe Seminarium. W roku 1931 ojcowie z Albertyna przyjęli pod swoją opiekę czwartą placówkę - Papieskie Seminarium Wschodnie w Dubnie na Wołyniu.

W seminarium tym przygotowywali się do kapłaństwa kandydaci, mający pracować na terenie całej Drugiej Rzeczypospolitej, oprócz Galicji. Misja wschodnia rozpoczęła również wydawanie literatury religijnej i periodyków po białorusku i po rosyjsku, najbardziej znanym z nich jest czasopismo „Da Złuczeńnia!", redagowane przez ojca Antoniego Niemancewicza. W roku 1935 przełożony misji o. Stanisław Rzepka-Laski rozpoczął budowę dwóch świątyń - wschodniej i łacińskiej. Miały one stać obok siebie i symbolizować jedność Kościoła katolickiego i równość obrządków. Budowa była ukończona jesienią roku 1937.

racę duszpasterską w parafii albertyńskiej ojcowie jezuici prowadzili przy pomocy całego szeregu organizacji parafialnych, które tworzyły swoisty system wychowania religijnego. Mężczyźni starsi należeli do tak zwanego Bractwa Parafialnego, a niewiasty-matki do Apostolstwa Modlitwy. Dla starszej młodzieży istniała Gwardia Krzyża dla chłopców, a dla dziewcząt przy Apostolstwie Modlitwy był utworzony związek Sodalicji Mariańskiej. Wreszcie dla dziatwy szkolnej istniała Krucjata Eucharystyczna, która składała się z Kółka św. Teresy (dla dziewcząt) i Kółka Aniołów Stróżów (dla chłopców).

Na przykładzie Bractwa Parafialnego można zobaczyć, w jaki sposób przebiegała praca ojców jezuitów wśród wiernych. Celem bractwa był żywy udział jego członków w życiu parafialnym, apostolstwo słowem i przykładem w środowiskach nieżyczliwie usposobionych do Unii, oraz osobiste wyrobienie w członkach znajomości zasad wiary katolickiej i życia Kościoła. W tym celu członkowie zbierali się co dwa tygodnie, w niedziele, na zebrania, na których po wstępnej krótkiej nauce przewodniczącego ojca wygłaszano przygotowane przez członków bractwa dwa lub trzy referaty. Potem następowała dyskusja, nieraz bardzo ożywiona.

Przyszłych jezuitów obrządku wschodniego wychowywano w duchu rosyjskim, ponieważ przygotowywali się oni do pracy w Rosji albo wśród Rosjan w diasporze. Dla Rosjan jezuici wileńscy wydawali nawet czasopismo „K sojedinieniju". Jezuici w Albertynie jednak szybko zrozumieli, iż język rosyjski jest przeszkodą w pracy wśród miejscowych Białorusinów i zaczęli prowadzić duszpasterstwo również po białorusku. Jeden z ojców jezuitów, Edward Wojtczak, odpowiadając na pytania ankiety, przygotowanej przez kółko misyjne w pińskim seminarium na pytanie o język pracy unijnej odpowiedział krótko: „Język białoruski jest konieczny i wystarczający".

13 września 1929 roku do jezuitów wstąpił 36-letni kapłan Antoni Niemancewicz. Podczas swoich studiów w Petersburgu on aktywnie angażował się w działalność środowiska białoruskiego. W latach 1919-20 był dwukrotnie aresztowany przez władze bolszewickie, ale w lutym 1925 roku w ramach wymiany więźniów politycznych wydalono go do Polski, skąd trafił do Rzymu. W latach 1925-27 studiował w Papieskim Instytucie Wschodnim, który ukończył w 1927 roku ze stopniem doktora teologii. Po wstąpieniu do zakonu jezuitów objął stanowisko proboszcza parafii wschodniej w Albertynie. W swojej pracy duszpasterskiej wśród miejscowej ludności starał się wprowadzać język białoruski. Na przykład, podczas poświęcenia świątyni obrządku wschodniego jesienią roku 1937 biskupa Mikołaja Czarneckiego witano po polsku, po rosyjsku i po białorusku. Podczas uroczystej akademii, która nastąpiła po liturgii, wiersze recytowano w dwóch językach: polskim i białoruskim.

Owocem pracy ojców jezuitów stało się stabilne zwiększenie ilości wiernych w prowadzonych przez nich parafiach. Jerzy Turonek podaje, że do parafii w Albertynie w roku 1927 należało 200 wiernych, w roku 1933 - 509 (liczba podana według czasopisma „Oriens"), a w 1938 - 719 osób. W Synkowiczach ilość wiernych zwiększyła się z 200 w roku 1927 do 1425 w 1938, i tylko w parafii wileńskiej pozostała stabilną - 140 osób.

Likwidacja misji jezuitów rozpoczęła się wraz z wybuchem II wojny światowej. We wrześniu roku 1939, kiedy Niemcy hitlerowskie napadli Polskę, przełożony misji o. Dąbrowski wysłał wszystkich nowicjuszy do własnych rodzin, i zostawił tylko kapłanów, którzy musieli troszczyć się o parafie. Niedługo potem armia czerwona zajęła budynek misji, w którym urządzono koszary wojskowe. Ojcowie zamieszkali w małym domku w ogrodzie misji. Jezuici byli zmuszeni opuścić też świątynię obrządku wschodniego, która była złączona z budynkiem misji, ponieważ żołnierze radzieccy kilkakrotnie robili prowokacje - przeszkadzali w czasie nabożeństw, w nocy włamywali się do cerkwi i niszczyli wyposażenie.

II wojna światowa stworzyła niespodziewanie dla jezuitów wschodnich nowe perspektywy. Metropolita greko-katolicki ze Lwowa Andrij Szeptycki, który za czasów II Rzeczypospolitej miał jurysdykcję tylko w granicach Galicji niespodziewanie otrzymał możliwość objąć swoją opieką pasterską cały Związek Radziecki. On nawet skierował dwóch jezuitów, Waltera Ciszeka i Jerzego do Moskwy do pracy w głębi Rosji, ich misja jednak nie powiodła sięi obaj zostali aresztowani przez NKWD.

9 października 1939 metropolita Szeptycki utworzył na terenach dawnej Rzeczypospolitej cztery egzarchaty (kościelne struktury administracyjne na terenach, na których niemożliwym było utworzenie diecezji), w tym też białoruski, i jego egzarchą mianował jezuitę z Albertyna ojca Antoniego Niemancewicza. Stolica Apostolska uznała tę nominację dopiero 5 stycznia 1942 roku, kiedy okupacja niemiecka zmieniła okupację radziecką. Niemancewicz zwrócił się do Komisariatu Generalnego w Mińsku z prośbą o uznanie jego statusu egzarchy przez władze okupacyjne. 16 marca 1942 roku komisarz generalny Wilhelm Kube uznał struktury Kościoła greko-katolickiego na Białorusi, po czym ojciec Niemancewicz rozpoczął legalną działalność. Siedzibą egzarchatu stał się Albertyn. Działalność egzarchatu trwała niedługo. Latem 1942 roku ojciec Antoni Niemancewicz był aresztowany przez policję niemiecką i zmarł w więzieniu SD 6 stycznia 1943 roku. Jednocześnie była zlikwidowana misja jezuicka w Albertynie, a terroryzowany przez działaczy prawosławnych zastępca egzarchy ojciec Leon Horoszko opuścił Albertyn i przeniósł się do Baranowicz.

Dzisiaj budynek misji jezuickiej w Albertynie, w którym za czasów sowieckich znajdował się internat, stoi pusty i stopniowo rujnuje się. Zbudowana przez jezuitów cerkiew obrządku wschodniego użytkują prawosławni, a w kościele łacińskim pracują ojcowie kapucyni ze Słonimia. Ludność miejscowa pamięta jednak swoich pasterzy. W ostatnie lata historycy Kościoła greko- -katolickiego dowiedzieli się wiele ciekawych faktów z życia misji jezuitów i parafii albertyńskiej, odszukali groby ojców Piątkiewicza i Germaciuka (ten ostatni nie był jezuitą, ale pracował w parafii albertyńskiej w czasach okupacji niemieckiej), pochowanych na cmentarzu w Albertynie. Na pamiątkę pobytu jezuitów obrządku wschodniego greko-katolicy z Grodna postawili w roku 1997 krzyż w Albertynie między cerkwią a kościołem.

Nie tylko ten skromny pomnik i pamięć w sercach ludzkich pozostała po niemal dwóch dziesięcioleciach pracy ojców jezuitów. Plonem ich pracy jest również egzarchat greko-katolicki, który istnieje do dzisiaj. Prawda, po śmierci egzarchy Niemancewicza i do dnia dzisiejszego on wakuje, ale istnienie tej struktury pozwala dzisiaj Białoruskiemu Kościołowi greko- -katolickiemu pozostawać Kościołem sui juris - swojego prawa. Greko-katolicy dzisiaj modlą się o faktyczne odrodzenie egzarchatu, jak również i o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego pierwszego egzarchy ojca Antoniego Niemancewicza.

o. Andrzej Krot Brześć (źródło: echapolesia.pl)

Misja wschodnia jezuitów w Albertynie k/Słonimia
Misja wschodnia jezuitów w Albertynie k/Słonimia
Misja wschodnia jezuitów w Albertynie k/Słonimia
Misja wschodnia jezuitów w Albertynie k/Słonimia
Misja wschodnia jezuitów w Albertynie k/Słonimia
Misja wschodnia jezuitów w Albertynie k/Słonimia
Misja wschodnia jezuitów w Albertynie k/Słonimia
Misja wschodnia jezuitów w Albertynie k/Słonimia
Misja wschodnia jezuitów w Albertynie k/Słonimia
Misja wschodnia jezuitów w Albertynie k/Słonimia