Parafia unicka pw. św. Nikity w Kostomłotach

Pięć filarów starożytnego Kościoła

Pięć filarów starożytnego Kościoła

Jedność Kościoła od początku była dla uczniów Jezusa zadaniem trudnym. Wystarczy wspomnieć napięcia pojawiające się jeszcze w gronie Dwunastu, gdy Apostołowie sprzeczali się o to, który z nich jest największy, albo spory mające miejsce kilkanaście lat później, gdy działalność misyjna Pawła z Tarsu wprowadziła do wspólnoty Kościoła wielu ludzi spoza religii i kultury żydowskiej.

Rozrost Kościoła jeszcze bardziej utrudnił praktyczną realizację pragnienia Jezusa, aby Jego uczniowie stanowili jedno. Jak utrzymać jedność, gdy wraz z wchodzeniem do Kościoła ludzi z każdego narodu i z każdego języka pojawiła się w nim różnorodność wręcz nie do ogarnięcia?

Wejście do Kościoła nie oznaczało nigdy rezygnacji z tego, co dziś nazwalibyśmy tożsamością narodową czy przynależnością kulturową. Bycie chrześcijaninem nie zastępowało bycia Egipcjaninem czy Grekiem. W Kościele byli zatem Rzymianie, Grecy, Syryjczycy, Armeńczycy i wiele innych nacji, które nadawały jednej chrześcijańskiej wierze tak różne odcienie, że śmiało można było mówić o różnicach, dajmy na to, między chrześcijaństwem Rzymu a chrześcijaństwem Konstantynopola lub Antiochii. Z czasem te różnice przyczyniły się pęknięcia jedności, skutkiem czego obecnie żyją obok siebie wspólnoty chrześcijańskie, które mimo że łączy je jedna wiara, oddzielone są od siebie z przeróżnych powodów. Ujmując rzecz syntetycznie, dzisiejsze chrześcijaństwo zbudowane jest z tradycji zachodniej, łacińskiej (w której pojawiły się silne pęknięcia na skutek Reformacji owocującej wieloma wspólnotami kościelnymi nazywanymi „protestanckimi”) oraz z wielu, liczniejszych lub mniej licznych tradycji wschodnich: greckiej, koptyjskiej, syryjskiej, armeńskiej, maronickiej…

Skąd się wzięły te wspólnoty? Jaka jest ich geneza i źródła podziałów między nimi? Czemu dokonało się pęknięcie między Wschodem a Zachodem?

W pierwszych wiekach swojej historii chrześcijaństwo realizowało się zasadniczo w pięciu tradycjach. Najstarszą była oczywiście tradycja żydowska (tak zwane „judeochrześcijaństwo), czyli Kościół Jerozolimski, który dość szybko stracił na znaczeniu, a wraz ze zburzeniem Jerozolimy zaniknął właściwie zupełnie i został zreorganizowany na nowo w IV wieku po Chrystusie, ale z jego „żydowskości” pozostało już wówczas niewiele. Kolejnym po Jerozolimie ośrodkiem kościelnym stała się Antiochia, greckie miasto leżące na terenie Syrii, gdzie już w czasach apostolskich istniała gmina chrześcijańska. To z Antiochii Kościół będzie rozrastał się do Azji Mniejszej i do Grecji (Paweł – Apostoł Narodów – przyjęty był do gminy antiocheńskiej). W Antiochii przez jakiś czas Kościołowi przewodniczył Piotr, który stamtąd udał się do Rzymu. Z Antiochii wyrośnie chrześcijaństwo syryjskie, bardzo bogate teologicznie, promieniujące aż po Indie. Także Rzym, stolica Cesarstwa, bardzo szybko stał się miejscem rozwoju Kościoła. Umocniony działalnością i śmiercią męczeńską Piotra oraz Pawła Kościół Rzymu od początku cieszył się pierwszeństwem między innymi wspólnotami chrześcijańskimi i rozwijał się bardzo dynamicznie. Z niego wyrośnie tradycja łacińska, ogarniająca swym wpływem Europę Zachodnią, a wraz z jej ekspansją przeniesiona do obu Ameryk. Od II wieku po Chrystusie natomiast ważne miejsce w Kościele zajmuje wspólnota żyjąca w Aleksandrii i promieniująca na cały Egipt, Libię i Etiopię, z której wyrośnie Kościół koptyjski, czyli egipski. Do tych czterech głównych ośrodków chrześcijaństwa: Jerozolima, Antiochia, Rzym i Aleksandria dołączyła w IV wieku nowa stolica cesarstwa, Konstantynopol, zwany Nowym Rzymem.

Na tych pięciu filarach: Jerozolima, Antiochia, Rzym, Aleksandria i Konstantynopol opierało się praktycznie całe starożytne chrześcijaństwo. Te Kościoły stały się matkami dla wspólnot z nich wyrastających, co wyrażało się w zaszczytnym tytule nadanym im przez historię: Patriarchaty. W obrębie Patriarchatów kształtowały się tradycje chrześcijańskie z własną liturgią, zwyczajami i charakterystyką teologiczną, co czyniło strukturę Patriarchatu wewnętrznie spójną i dość jednolitą, a równocześnie odróżniającą się od innych tradycji. Jedność całego Kościoła zależała natomiast od jedności między biskupami tych wielkich Kościołów: Rzymu, Konstantynopola, Aleksandrii, Antiochii, Jerozolimy.

Fakt, że tych pięć filarów, podpierało pierwotny Kościół mówi nam bardzo wiele o naturze religii chrześcijańskiej. Nie była to religia, która obok języka, krwi i kultury wpisywała się w szereg elementów budujących tożsamość narodów czy plemion, ale religia, która ludzi oddzielonych od siebie językiem, krwią i kulturą, łączyła w jedno ponad kategorią narodu czy plemienia. Kościół nie był ani religią żydowską, ani rzymską, syryjską czy egipską, nawet jeśli pochodził od Żydów i budowali go zarówno oni jak i Rzymianie, Syryjczycy czy Egipcjanie. Kościół od początku swego istnienia był i jest ludem z narodów, co pięknie ilustruje fakt wspierania się jego pierwotnego gmachu na pięciu tak odległych od siebie kulturowo filarach: Jerozolima, Antiochia, Rzym, Aleksandria, Konstantynopol.

Plan chrześcijaństwa jest zachwycający i niezwykle ambitny: nie usuwając naturalnych różnic między ludźmi, lecz zachowując całe bogactwo i różnorodność ludzkiej natury, dać ludziom jakąś zasadę jedności. Historia Kościoła szybko pokazała jednak jak delikatna i jak krucha jest ta zasada jedności. Wobec różnic kulturowych i politycznych między ludźmi i narodami budującymi Kościół jedność oparta na wierze ustępowała niestety wobec siły naturalnych podziałów. Z drugiej jednak strony historia Kościoła pokazuje równocześnie trwałość siły jednoczącej , która wpisana jest w samą naturę chrześcijaństwa. Okazuje się bowiem, że nawet wspólnoty skłócone ze sobą przez wieki, wrogie sobie i wzajemnie szkodzące, noszą w sobie cały czas pragnienie zgody i jedności, które wcześniej czy później się ujawnia i zaczyna wpływać na bieg historii. Kościoły szukają porozumienia, bo wiedzą, że ich naturą nie jest tylko budowanie siły tego czy tamtego narodu, troska o samego siebie, ale również tworzenie jednego ludu z ludzi i narodów, które do Kościoła wchodzą. Jerozolima, Antiochia, Rzym, Aleksandria, Konstantynopol i inne wielkie Kościoły, które z nich wyrosły, mogą się kłócić, spierać i walczyć czasem ze sobą, bo istnieją między nimi różnice mogące stać się źródłem podziału, ale będą też szukały zgody i porozumienia, bo jest w nich Ewangelia o Synu Bożym, który oddał życie za ludzi – zasada jedności.

ks. dr Przemysław M. Szewczyk /źródło domwschodni.pl/