Parafia unicka pw. św. Nikity w Kostomłotach

Kilka słów o ikonach

Najpierw zamierzałam tutaj streszczać historię ikony i zagłębiać się w zawiłości jej teologii. Obłożyłam się mądrymi książkami, przygotowałam ryzę papieru i butelkę atramentu do tworzenia brudnopisów i... Zerknęłam co też na ten temat można znaleźć w sieci. Okazało się, że streszczeń jest w bród, więc zamiast przepisywać kolejne fragmenty, z tych samych źródeł, polecę kilka sprawdzonych lektur.
Dwie obowiązkowe pozycje, w których historia, teologia i poszczególne typy ikon zostały opisane to: „Świat ikony” Iriny Jazykowej, Warszawa 2003 oraz bogato ilustrowany album „Ikony. Fakty i legendy” Konrada Onascha i Annemarie Schnieper, Warszawa 2002.
Jeśli samych podstaw będzie za mało, to więcej o teologii ikony, z uwzględnieniem tego, jak kształtowała się w czasach ikonoklazmu, można znaleźć następujących pozycjach:
Paul Evdokimov „Sztuka ikony. Teologia piękna”, Warszawa 2003
Sergiusz Bułgakow „Ikona i kult ikony” Bydgoszcz 2002
.
Najobszerniejszą, znaną mi, pracą traktującą o historii ikonografii od Bizancjum po czasy współczesne w różnych krajach, jest rosyjskojęzyczna, ale dostępna w Polsce „Istorija Ikonopisi”, Moskwa 2002.
To byłoby kilka lektur, które pomogą zagłębić się w świat ikony, bo ikona rzeczywiście jest odrębnym światem i chyba nikt lepiej tego nie poczuje niż ten, kto spróbował jej pisania. Proces ten jest tak absorbujący, że siłą rzeczy wymusza wewnętrzny spokój i oderwanie się od całego współczesnego „szumu tła”. I im więcej poświęca się temu czasu, tym bardziej chce się w tym świetlistym świecie pozostać. Ale dajmy spokój osobistym wynurzeniom, bo czas powiedzieć parę słów i o samym procesie tworzenia ikon.
Najpierw rośnie drzewo i to rośnie długo, powinno to być drzewo liściaste, najlepiej lipa i to nie byle jaka, ale bez wewnętrznych uszkodzeń, bez zbyt wielkiej ilości sęków. Deski z takiej lipy sezonowane i suszone odpowiednio, należy powierzyć w ręce Stolarza (specjalnie piszę dużą literą, bo musi to być mistrz w swoim rzemiośle, żeby deski nie pękały i nie odkształcały się). Ów mistrz skleja deskę z kawałków o odpowiednio ułożonych słojach, wzmacnia ją szpągami, a na koniec formuje na przedniej stronie zagłębieni czyli kowczeg (powstała wokół rama nazywana jest polem). Taką deskę dostaję w swoje ręce i muszę zagruntować. Najpierw z obu stron przeklejam ją roztworem kleju skórnego, potem na wierzchnią stronę naklejam gazę. Kiedyś zamiast gazy używano rzadkiego płótna. Dopiero na tak przygotowaną powierzchnię nakładam kolejne warstwy gruntu zrobionego z roztworu kleju skórnego i kredy (najchętniej bolońskiej). O tym jak dokładniej wyglądało to w przeszłości można przeczytać w dziele Dionizjusza z Furny „HERMENEIA czyli objaśnienie sztuki malarskiej”, choć prawdę mówiąc, procesy tam opisane są tak skomplikowane, że wolę o nich czytać niż praktykować. Warto jednak uwzględnić zalecenia dawane „wszystkim uczniom przysposabiającym się do malarstwa” aby najpierw opanowali sztukę proporcji, szczególnie ludzkiego ciała, a potem ją stosowali i nie tworzyli powykręcanych koszmarków, ponieważ nie pozostaje to w zgodzie z obowiązującymi ikonografów zasadami. To tak bardzo ogólnie o anatomii w ikonografii. A wracając do deski, to ta, którą gruntujemy ma już co najmniej kilka wbitych pędzlem warstw gruntu i pora ją wyrównywać szpachelką, a potem wyszlifować, żeby była gładziutka.
Na tak przygotowaną deskę można przenieść rysunek przygotowany uprzednio na kartce. Kontury poprawiamy farbą dbając o perfekcyjne zachowanie wszystkich kształtów, ponieważ te linie będą poprawiane na kolejnych warstwach i widoczne w ostatecznym efekcie.
Farby do pisania ikon to tempery czyli barwniki w proszku, najczęściej mineralne (ochry, ziemie, ultramaryny, tlenki żelaza, kamienia półszlachetne) ale taż i sztuczne (m.in. barwniki chromowe, kobaltowe, kadmowe). Miesza się je z emulsją powstałą z połączenia żółtka jaja z octem winnym lub winem i taką dość rzadką farbę nakłada warstwami na powierzchnię ikony. Niestety nie znalazłam jeszcze książki, z której dałoby się nauczyć pisania ikon, więc tu niczego nie mogę polecić. Co najwyżej przy złoceniu pomocna okazać może się praca Zdzisława Engelmana „Pozłotnictwo”, Zielona Góra 2007.
Dla zilustrowania tego, jak trudnym procesem jest pisanie ikony, prezentuję poniżej zdjęcia kilku etapów powstawania twrzy ikony Chrystusa Pantokratora z klasztoru na Synaju. Prezentowane tu prace, to nakładanie tzw. ochrenii - czyli modelowanie twarzy postaci.



Pomocą przy zgłębianiu technik ikonograficznych mogę też służyć sama, ponieważ w okresie letnim (lato rozciągnięte do granic możliwości) zapraszamy na warsztaty do Kostomłotów.
 
Małgorzata Waszkiewicz