Parafia unicka pw. św. Nikity w Kostomłotach

Ikonograf

Ikonograf to człowiek, który podjął się bardzo trudnego zadania robienia okien do nieba – bo przecież tak nazywane są czasami ikony. W poczuciu własnej małości i ogromu odpowiedzialności za wykonywane dzieło, nie będę się zbytnio rozwodzić nad własną osobą czyli Małgorzatą Waszkiewicz.
Przedstawiając się, napomknę tylko o swoich korzeniach – a są one bardzo, bardzo unickie, bo wszyscy moi pradziadkowie byli unitami, a jeden z dziadków nawet należał do tych dzieci chrzczonych na cmentarzach. Wychowywana byłam już w obrządku rzymskokatolickim, a ikonografii uczyłam się w prawosławnym Studium Ikonograficznym im. Andrzeja Rublowa w Bielsku Podlaskim.
Obecnie najczęściej piszę ikony, a dzięki temu, że nie mam lęku wysokości, czasami maluję po ścianach i to wcale nie graffiti. Podobno nazywa się to freskami w technice silikatowej, mnie się bardziej podoba nazwa polichromie, bo freski to z nazwy tylko te na „świeżym tynku”.
Moja pracownia przez część roku emigruje z miejsca swego zwykłego stacjonowania w Łosicach na koniec świata, a ten łatwiejszy jest do zdefiniowania niż sam Omofalos i znajduje się w Kostomłotach, bo tam nawet bociany pieszo chodzą po ulicach, a wron nie ma bo już zawróciły. Historia „Ikon na krańcu świata nie jest długa”, rozpoczyna się dopiero jesienią 2011 roku. Miałam jednak zaszczyt w tym czasie pracować już m.in. dla tak szacownych klientów, jak Katolicki Uniwersytet Lubelski i Duszpasterstwo Akademickie Diecezji Siedleckiej.
Poniżej chwalę się kaplicą Duszpasterstwa Akademickiego Diecezji Siedleckiej, której wystrój projektowałam i wykonałam polichromię przedstawiającą Drzewo Życia